Nieudane zakupy
Witajcie, w czwartek miałam mieć frisbee. Niestety, nie wytłumaczyłam mamie co to jest, do czego służy, ona myślała, że to coś do jedzenia. Zaszła do zoologicznego, mówi, że frisbee, sprzedawca jej pokazuje i mówi, do czego służy, czyli, że do skakania, no i oczywiście nie kupiła.
Zakupy przełożone na piątek. Miałam jechać z rodzicami do miasta, ale też nie pojechałam, bo nie poszłam do szkoły. Miałam kupić Tosi szampon, gryzaki, piłeczki, frisbee no i smakołyki. Nie pojechaliśmy ;/
Dzisiaj mieliśmy jechać (yhy. jasne), ale mojemu tacie się nie chce, mówi, że jutro... jak wszystko pozamykane, bo niedziela. W takim razie pojedziemy w poniedziałek.. ;/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz